NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Umierająca smoczyca

Plakat zapowiadający film "Kiedy będę ptakiem"
Plakat zapowiadający film "Kiedy będę ptakiem" materiały promocyjne Studia Wajdy
“ Kiedy będę ptakiem ” film dokumentalny w reżyserii Moniki Pawluczuk, Wajda Studio (rok produkcji 2013) – emisja 29 marca (sobota) godz. 13:15 w TVP Kultura

Ciemno, choć nie noc. Cicho, ale nie głucho. Głośno, choć bezgłośnie. Woda, przegląda się w drzewach, drzewa, wysłuchują wiatru. Żuk-Syzyf w pionie, ponownie drwi z prawa grawitacji. Gniazdo, choćby na cudzej ziemi, schroni i zrównoważy straty. Jedna z uciekinierek z birmańskiego reżimu, 60-letnia MuLa z ludu Kayan, w takiej tajlandzkiej scenerii wraz z siostrami wyciąga, przygiętą przez życie, smoczą szyję ku legendarnej, kosmicznej pramatce.





Ten dokument Moniki Pawluczuk o emigrantach z Birmy, którzy w tajlandzkiej wiosce turystycznej prowadzą “Kayan Museum”, jest aktualną opowieścią historyczną o brutalnym względem matriarchatu i religii, reżimie, a zarazem magiczną i symboliczną przypowieścią o kobiecie ze złotą, miedzianą obręczą na szyi, wierzącą w swe wyjątkowe, smocze, nieziemskie pochodzenie. Wymowa, siła, piękno i magia tego obrazu wypływają z miejsca pomiędzy. Na styku tych dwóch narracji: historycznej i indywidualnej, pojawia się bowiem korzystne pęknięcie. Ten prześwit budują emocje, uwięzione w ciele MuLi. Tłem dla jej zduszonego płaczu, o którym w filmie opowiada, są tajlandzki krajobraz oraz folgujący słabościom, mężowie Kajanek.

- “Nie mogę czuć. Gdybym zaczęła czuć, nie byłoby końca tych uczuć. Muszę się powstrzymać, bo mnie zaleją. Nie ma dnia, kiedy nie cierpię – tłumaczy stan odrętwienia emocjonalnego. - “Nie potrafię płakać przy kimś, uczy się nas tego od dziecka, że smutek może trwać tylko jeden dzień. Nie więcej”. Psychopatologia emocji takie zachowania określa mianem zaburzenia zwanego aleksytymią - odcięciem emocjonalnym, zamrożeniem. Taki mechanizm obronno-przystosowawczy, ale i zaburzający, wymusza w człowieku nowa, trudna, przekraczająca jego wytrzymałość psychiczną i dotychczasowe umiejętności adaptacyjne, sytuacja kryzysowa. Żeby przeżyć w trudnych warunkach, założyć rodzinę, utrzymać i wychować dzieci, kobiety ludu Kayah nauczyły się przyjmować życie z dumną pokorą, cichą akceptacją, bez oporu i żalu.
Dlatego w tym schorowanym, usztywnionym i zaryglowanym, przyozdobionym jarmarcznie i dziecinnie, żylastym i pomarszczonym, ciele, schowane są autodestrukcyjne uczucia: ich wewnętrzne zranienia, ból, smutek, płacz, żal. Swoim córkom, na znak milczącej solidarności, bez wahania, w imię wiecznego porządku (czy tylko wielopokoleniowo wzmacnianego i przekazywanego przekonania?), nie oglądając się na niewygodę i fizyczny, oczywisty ból - począwszy od piątego roku życia, zawijają wokół szyi podobne miedziane pęta.

To wieczne przymierze na znak (dla nas niezrozumiałej, a skutecznej - jak widać po efektach: lud i jego tradycja, wbrew historii nadal trwają) pokoleniowego, matriarchalnego kodowania traumy (jak zdiagnozowalby stan bohaterki psychotraumatolog). Pomimo ran i wgnieceń oraz trwałych zmian na ciele, Kajenki, ubierając się w to cierpienie, nazwane “pięknymi ozdobami, bez których nie potrafiłą żyć, czują się nagie, gorsze i brzydkie”, przekonująco i godnie swego pochodzenia, odgrywają role spełnionych. W ten sam - godny, trochę przez to nieludzki (niekobiecy?) sposób, chorują i umierają. Jakby trochę obok siebie.

Bohaterka dokumentu, MuLa to typowa kajeńska kobieta. Od urodzenia pragnąca podobać się mężczyźnie, by ten zechciał stworzyć z nią rodzinę, wybrał za żonę i matkę swoich dzieci. - “Zawsze byłam brzydka. Wyjście za mąż dla brzydkiej to duże osiągnięcie – opowiada MuLa, która nie opuściła męża nawet wówczas, gdy ten nie pracował, bij ją, poniżał, a potem opuścił i zdradzał. - “ Przy mężu trzeba trwać”. Dziś lądem, którego wygląda MuLa, jest inna kobieta. Od wielu tygodni czeka na najstarszą, jedyną z 12-orga urodzonych dzieci, córkę. Jako ostatnia wraz z swoją piątką dzieci, Mu Thwe przedostaje się z Birmy do obecnego schronienia rodziny. Wraz z kamerą jesteśmy świadkami tego rzeczywistego i symbolicznego powrotu córki do matki. I tak jak w micie o Persefonie i Demeter, i tu pojawia się wiosna. Kobiecość kajeńska zatoczyła kolejne koło życia. W jego świadomym i przedświadomym aspekcie. Na poziomie Logosu, kajeńska kobiecość wydaje się bardzo męska, twarda, surowa i twarda, stąd wrażenie przepaści, jaka dzieli ją od tamtej męskości. Taka kobiecość to instrument, narzędzie, przedmiot, którego się używa.

Dlatego same kajanki się o siebie nie troszczą, a jedynie przeglądają w pełnionych kulturowo, przymusowych rolach. Natomiast na płaszczyźnie psychicznej, czy Erosa, kobieta z tego ludu tkwi jakby uśpiona, w swojej mitycznej narracji, nierealnej baśni. Nie ma prawa bytu, bo smoczyce w naszym świecie nie istnieją...Czy aby w obawie przed tym, że okażą się złudzeniami, ulotnymi jak mały, tytułowy ptak, o przemianie w którego po śmierci marzy bohaterka, są więzione w złotych obręczach?


Obejrzyjcie z nami, zapraszamy: 29 marca w sobotę o godzinie 13:15 do TVP Kultura! Odpowiedzi na podjęte wątki i tematy mogą wydać się trudniejsze, niż samo życie....

Polecam! także jako psycholog ds interwencji kryzysowej i psychoterapeuta integratywny
Trwa ładowanie komentarzy...